|
Renata Kleszcz-Szczyrba Nie słuchaj tego, co mówię... "Nie słuchaj tego co mówię, bo nie wszystko co powiem może być prawdą...
Grzegorz T." "Moje dzieciństwo, trudno o nim cokolwiek napisać miłego. Uważam, że dzieciństwo kończy się kiedy przestaje się wierzyć w zajączki czy św. Mikołaja. W moim życiu małego człowieka stało się to bardzo szybko. Wychowywałem się w domu dziecka, w wieku 4 lat adoptowało mnie życie dorosłe, "rodzina", która przyczyniła się do tego, iż nie mogłem się rozkoszować dzieciństwem. Moje dorastanie polegało na marzeniach w bajki czy baśnie, aby było milej w moim rozczarowaniu. Grzegorz T." Oto słowa Grzegorza T. artysty - amatora, przed którym rysowała się niewątpliwa szansa bycia artystą profesjonalnym. Dziś ma za sobą 34 lata życia, 22 lata uzależnienia narkotykowego, 11 lat nosicielstwa wirusa HIV, nieudane małżeństwo i mnóstwo straconych nadziei. Ostatnio, przez bardzo długi okres, był pacjentem szpitala psychiatrycznego, z uwagi na podwójną diagnozę kliniczną - uzależnienie z nałożonym epizodem depresji ciężkiej. Dziś stoi przed kolejną szansą "powrotu do życia" w ośrodku dla narkomanów. Pytanie brzmi: na ile ją wykorzysta? Bardzo często depresja towarzyszy faktowi uzależnienia. Jeśli dodatkowo na ten fakt nałoży się śmierć dziecka, nieuleczalna choroba, brak pracy i domu - życie ma prawo "boleć". Tak było w przypadku Grzegorza - smutek, wycofanie, bezsenność i strach... Pewnego dnia zdradził fakt, że zdał na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, kierunek - rzeźba. Wcześniej ukończył liceum plastyczne. Te fakty stały się "eureką" dla terapii - "narysuj, co czujesz"... I zaczęło się. Jak opisać to, co powstało? Wyobcowanie, brak punktu zaczepienia w życiu, brak świadomości własnych korzeni (zawieszenie w próżni egzystencjalnej) ujawnia się w treści rysunków w postaci zawieszonych w próżni drzew, które, choć ukorzenione nie posiadają pewnego i stałego gruntu. Znajduje to bezpośrednie potwierdzenie w życiorysie Grzegorza - dziecka nie znającego biologicznych rodziców, długo nie uświadamianego o fakcie adopcji, nie akceptowanego. Wycofanie i strach przed ludźmi, ukazane w rysunkach poprzez ludzkie oczy, nie dziwią, z uwagi na fakt, iż Grzegorz jest narkomanem i nosicielem, a więc, kimś, kto z zasady i dla zasady jest piętnowany przez opinię publiczną, jako należący do tzw. marginesu społecznego. Niepewność, osamotnienie, zdesperowanie ukazane są w formie opustoszałych urwisk, w centrum których stoją krzesła pozostawione przez człowieka siedzącego na skraju urwiska - urwiska kruchego, które w każdej chwili może się oderwać. Grzegorz ujawniał myśli samobójcze. Ogromny, wszechogarniający smutek ukazany w postaci "łez płynących z łzy" potwierdza ujawnianą depresję Grzegorza.
Potrzeba miłości, i to w znaczeniu zarówno fizycznym jak i psychicznym, ujawnia się w rysunkach w postaci ukrytych aktów kobiecych, kobiecych ust. Frustracja osoby świadomej nosicielstwa wirusa HIV przypomina konflikt zarysowany w tragedii greckiej, w której bohater musiał dokonywać ciągłego wyboru pomiędzy dwoma równorzędnymi racjami. Rezygnacja z jakiejkolwiek zawsze prowadziła do klęski bohatera. Dla nosiciela HIV akt miłosny, miłosne zbliżenie jest konfliktem natury etycznej, z kolei rezygnacja z tego zbliżenia jest tłumieniem naturalnych potrzeb człowieka, do których ma całkowite prawo - Grzegorz zrezygnował z małżeństwa, kiedy dowiedział się, że jest nosicielem... Walka z uzależnieniem ukazana jest w rysunku, który można określi znanym powiedzeniem "głową muru nie przebijesz". To dowód na to, jak trudna jest walka z uzależnieniem, jak trudna jest walka człowieka z samym sobą. Grzegorz prowadzi tę walkę od 22 lat. Prowadzi ją z różnym skutkiem - zaliczonych kilka ośrodków, kilkanaście detoksów. Największy sukces - 3 lata abstynencji. Strzykawka z heroiną czy normalne życie? - dla większości z nas to łatwy wybór, dla Grzegorza - już na zawsze najtrudniejszy. "Żyję, gdyż bałem się odejść bez śladu, zniknąć bez pytania, odpowiedzieć... Skrycie zawsze pragnąłem, by nadarzyła się sposobność do pojedynku mojego umysłu bez udziału serca. Kurować się przed strachem, upokorzeniom, kompleksom, zwątpieniu nie ulec. W obliczu cudzej siły i przebiegłości, wszystko po to, abym prosto uwierzył, życie pokochał, rachował, bym wiedział, że jestem..." Grzegorz T.
|