Teresa Torańska

Na stosie


Artykuł ten zamieszczony został w Kulturze przez Teresę Torańską w 28 numerze z roku 1975.


Akupunktura (acus - igła, punctura - ukłucie), znana w Chinach pod nazwą czencziu, jest ludową metodą leczniczą stosowaną od sześciu tysięcy lat. Przypuszcza się, że stosowali ją także Egipcjanie i Aztekowie. Opiera się na przekonaniu, że przez ciało człowieka przebiega ozi, czyli prąd energii życia, kontrolowany przez dwa przeciwstawne sobie pierwiastki: Yin i Yang. Yin to słabość, bierność, ciemność, a więc siły negatywne, Yang zaś oznacza jasność, ciepło, aktywność i jest wartością dodatnią. Zdrowiem będzie równowaga między Yin i Yang, chorobą jej naruszenie, które powoduje wstrzymanie lub utrudnienie przepływu przez ciało prądów energii życia. Ta chińska filozofia stała się podstawą podziału organów na 12 podstawowych, podporządkowanie ich tym właśnie elementom dobra i zła, wykreślenie południków łączących poszczególne organy i wytyczenie 780 punktów ciała, gdzie dwanaście kanałów wynurza się na powierzchnię, a ich nakłucie przywraca zakłóconą równowagę między Yin i Yang. Leczy się więc poszczególne schorzenia poprzez nakłuwanie różnych punktów różną ilością igieł według specjalnie opracowanych kodów, innych dla każdej choroby. I tak, lecząc żołądek, lekarz będzie nakłuwał punkty znajdujące się na palcach u nóg oraz na stopach, bo w tych miejscach przechodzą południki dostarczające energię życia w okolicę żołądka; lecząc zapalenie zatok obocznych nosa, większość nakłuć dokonuje się na podudziach i przedramieniach itd.

Odmianą akupunktury jest elektroakupunktura, metoda polegającą na nakłuwaniu w różne części ciała pacjenta igieł traktowanych jako elektrody i przepuszczaniu przez nie odpowiednio dobranego prądu.

Fakty 
W Związku Radzieckim akupunkturę stosuje się od bardzo dawna. W 40 miastach działa około 50 ośrodków kierowanych przez Instytut Akupunktury w Leningradzie. Prowadzi się też poważne badania. Opracowano atlasy określające linie oraz punkty nakłuwania ze sprecyzowaniem skuteczności ich oddziaływania na poszczególne organy, skonstruowano liczne przyrządy umożliwiające bardziej precyzyjne działanie niż tradycyjne igły, m.in. tzw. punktometr, czyli ołówek świetlny, który prowadzony po ciele błyska trafiając na punkty o mniejszej oporności elektrycznej, ułatwiając tym wytyczenie właściwych punktów oraz ołówek laserowy. Eksperymentalnie stwierdzono też, że przyżeganie czyli spalanie nad określonymi punktami ciała specjalnej rośliny zwanej artemisia moxa może zastąpić działanie słabego prądu elektrycznego.

W 1968 r. przebadano 10 721 pacjentów leczonych akupunkturą i przyżeganiem skóry, cierpiących na różnorakie choroby - serca, naczyń krwionośnych, żołądka, jelit, płuc, skóry, układu nerwowego, bezsenność. Całkowite wyleczenie stwierdzono u 33 procent pacjentów, poważną poprawę u 56 procent, a tylko u 11 procent chorych akupunktura zawiodła. Lepsze wyniki uzyskano w klinice akademickiej w Gorkim w 1970 r. Na 700 chorych leczonych akupunkturą, wyleczono całkowicie 460 pacjentów, poprawę stwierdzono u 140, u stu leczenie nie przyniosło efektów.

Największe jednak sukcesy zanotowano przy leczeniu akupunkturą zmian martwicy chrzęstnej kręgosłupa szyjnego (opublikowane przez O.M. Domagarową). Na 155 leczonych pacjentów aż 132 uznano za całkowicie uleczonych.

W Czechosłowacji akupunkturą leczy prawie 200 lekarzy w wielu oddziałach szpitalnych. Prowadzone dotychczas badania nad skutecznością akupunktury wykazały: w chorobach zespołu kręgosłupa szyjnego na 301 leczonych pacjentów wyleczonych zostało 159, poprawę zauważono u 119, akupunktura nie pomogła 23 osobom; w newralgii nerwu twarzowego na 211 pacjentów uleczono 111, znaczną poprawę uzyskano u 47, pozostałym akupunktura nie pomogła.

W Rumunii praktykuje około 60 lekarzy-akupunkturzystów. Podjęli oni ostatnio badania nad wpływem akupunktury na choroby nowotworowe.

We Francji, gdzie działa instytut kształcący lekarzy, jest prawie 400 anestezjologów stosujących akupunkturę zamiast środków znieczulających i narkozy.

W Stanach Zjednoczonych nastąpił istny szał akupunktury po pobycie Nixona w Chinach, kiedy to towarzyszący prezydentowi dziennikarz amerykański James Reston poddał się w chińskim szpitalu operacji wyrostka robaczkowego. Operację wykonano pod zwykłym znieczuleniem, ale potem zaczął on odczuwać silne bóle brzucha. Lekarze zastosowali akupunkturę. Bóle ustąpiły całkowicie. Kolejne wyprawy amerykańskich lekarzy przyniosły następne rewelacje, szeroko opisywane i komentowane. Pod gabinetami akupunktury ustawiły się kolejki wiernych cierpiących na nieuleczalne choroby, przede wszystkim nowotworowe. To zjawisko prasa skwitowała sloganem, że akupunkturze grożą dwa niebezpieczeństwa: może zostać całkowicie zdyskredytowana i uznana za szarlatanerię lub może ona stać się domeną szarlatanów.

Ostatnio po zamknięciu wielu klinik prowadzonych przez osoby niekompetentne i ostrej krytyce prasowej przywrócono akupunkturze właściwe jej znaczenie. Podjęto też szerokie badania, głównie w trzech ośrodkach: Uniwersytecie Bostońskim, Centrum Medycznym w Kalifornii i Nowojorskim Instytucie Rehabilitacji. W ostatnim prowadzi się badania nad techniką nakłuwania jako środka znieczulającego. Bada się zmiany, jakie zachodzą w wyniku nakłucia w tkankach skóry i poszczególnych organach, przywiązując do tego problemu duże znaczenie. Prowadzone bowiem w Stanach Zjednoczonych statystyki wykazały, że na 5 tys. operacji przeprowadzonych przy użyciu konwencjonalnych środków znieczulających, następuje jeden przypadek śmierci. Użycie konwencjonalnych środków znieczulających zagraża także nerkom i wątrobie. Akupunktura wydaje się być techniką całkowicie bezpieczną, nie powoduje wzrostu ciśnienia krwi, nie zakłóca procesu oddychania, nie daje ubocznych, a niekorzystnych efektów pooperacyjnych.

Akupunkturę stosuje blisko milion lekarzy w około 30 krajach. Od 1945 r. działa Międzynarodowe Towarzystwo Naukowe Akupunktury, wydające własne periodyki, które zrzesza ponad 10 tys. specjalistów. Co dwa lata organizowane są międzynarodowe kongresy, co cztery - światowe, a co roku - w różnych państwach odbywają się sympozja naukowe. Najbliższe odbędzie się we wrześniu w Czechosłowacji.

Wydarzenia

"Newsweek" z 14 VIII 1972 r.: Odbywało się to w sposób następujący: pacjentka, 56-letnia kobieta, cierpiąca na niezłośliwy nowotwór szyi, leżała na stole operacyjnym. Nie dano jej ani środków znieczulających, ani nie znajdowała się pod wpływem hipnozy. Chirurg wziął do ręki wysterylizowaną, długą na 15 cm stalową igłę i delikatnym lecz zdecydowanym ruchem wbił ją ponad prawą brwią pacjentki. W chwilę po tym taką samą igłę wbił ponad lewą brwią przygotowanej do operacji. Oba miejsca, w które zostały wbite igły, w chińskiej medycynie nazywają się jang pai, co w tłumaczeniu oznacza "białe słońce". Następnie chirurg wbił dwie dalsze igły o kilka centymetrów poniżej małżowiny usznej pacjentki w miejscach zwanych w chińskiej medycynie taijang, co oznacza "słoneczne punkty".
Jak się obecnie czuje pacjentka? Odpowiada ona lekarzom, że czuje lekkie zdrętwienie w miejscach, w których zostały wbite igły. Doktorzy są zadowoleni. Toteż podłączają cztery igły tkwiące w ciele pacjentki do aparatu elektrycznego. Prąd zostaje włączony i poprzez igły w dokładnie wymierzonych cyklach w ilości 105/sek. zaczyna przepływać przez jej ciało. Po pół godzinie doktor lekko nakłuwa szyję pacjentki. Nie czuje ona tego ukłucia. Można przystąpić do operacji.
Doktor robi skalpelem 15-centymetrowe nacięcie na szyi i odsłania guz. Skalpel wrzyna się głębiej w ciało kobiety. Mniej więcej w pół godziny później guz zostaje wycięty, a rana zszyta. W czasie operacji pacjentka rozmawiała z lekarzem i jego pomocnikiem. W pewnej chwili poprosiła nawet o łyk oranżady. Gdy operacja została skończona, pacjentka siadła i mówi, że czuje się bardzo dobrze. Na zapytanie, czy czuła cokolwiek, odpowiada, że nie czuła żadnego bólu.

"Kurier Szczeciński" z 8 VIII 1973 r.: 19 czerwca 1973 r. na czwartej sali operacyjnej Kliniki Onkologicznej Instytutu Onkologii w Gliwicach zespół w składzie: dr B. Rutkowski, doc. dr J. Adamus, dr T. Niedziałkowska, dr J. Otto i inż. Z. Kotajny przygotowuje się do zabiegu...... Doktor Bolesław Rutkowski - anestezjolog, trzyma w ręce cieniutkie, srebrne igiełki, mierzące nie więcej niż 5 centymetrów. Igły te przywiózł mu z Chin jego były pacjent - marynarz operowany w tutejszej klinice na raka przełyku.

- Zaczynamy. Dr Rutkowski pochyla się nad pacjentką, w jej prawą rękę między kciuk i palec wskazujący wkłuwa jedną z igieł, wolniutko wykonuje nią ruchy obrotowe. W tym czasie dr Adamus operuje. Zdaje mi się, że to trwa wieki (...).

- Boli? - Skądże, nie czuję najmniejszego bólu - mówi chora. Panie doktorze, czy będę mogła od razu wrócić do domu?

.....- Naturalnie, że pani wróci, już przecież po zabiegu - mówi doktor Adamus, zdejmując maskę.

Patrzę na zegarek. Trzecia w Polsce operacja guza pod znieczuleniem akupunkturowym trwała niecałe 15 minut. Nie dawano pacjentce innego znieczulenia, nie usypiano jej, nie położono w szpitalu. W pół godziny później widziałam ją na korytarzu kliniki, uśmiechniętą i wybierającą się do domu

"Panorama Północy" z 16 VI 1974 r.: Doktora Borzęckiego odwiedziłam w Otwocku. Pierwszą pacjentką była pani J.G., cierpiąca na przewlekłe zapalenie korzonków nerwowych. Widziałam jak doktor wkłuwał cztery igły w okolicę nerek i dwie w szyję. Po dwudziestu minutach igły zostały wyjęte. Pani J.G. swobodnie wykonywała skłony tułowia nie odczuwając bólu. To był jej drugi zabieg w ciągu dwóch tygodni. Przedtem nie mogła wykonać skłonu w żadnym kierunku, odczuwała ból chodząc po schodach. Leczona środkami konwencjonalnymi w okresie trzech lat nie uzyskała poprawy zdrowia.

Później doktor Borzęcki zaprasza mnie do gabinetu stomatologicznego. Pacjentka ma dwa głębokie ubytki w zębach. Doktor wkłuł dwie igły, jedną w dłoń a drugą w okolicę żuchwy, następnie podłączył je do stymulatora elektrycznego. Po kilkunastu minutach czyszczenie ubytków zostało wykonane: pacjentka w czasie zabiegu nie odczuwała bólu. W obydwu przypadkach pacjentki zgłosiły się na "ochotnika". Pierwsze tego rodzaju znieczulenia zrobił doktor przeszło rok temu i od tego czasu wielokrotnie sprawdzał skuteczność elektrycznego znieczulenia. W badaniach przeprowadzonych na kilkudziesięciu ochotnikach uzyskał bardzo wysoki procent znieczuleń jamy ustnej (97,5 proc.).

Opinie

Prof. dr Zbigniew Garnuszewski: (z wywiadu udzielonego "Tygodnikowi Demokratycznemu"): Akupunkturę stosuję.... u chorych...... u których są wskazania do tego rodzaju zabiegów, a dotychczasowe leczenie nie przyniosło spodziewanych efektów. U około 30 proc. chorych, poddanych zabiegom akupunktury, uzyskałem poprawę wyraźną. U części z nich była ona problematyczna, w 35 proc. - akupunktura zawiodła. Stosunkowo najlepsze wyniki osiągam w przypadkach silnych i uporczywych bólów głowy, mięśni, w nerwobólach, w różnego typu nerwicach, bezsenności i dychawicy oskrzelowej.... Moim zdaniem należy ją stosować tylko w takich przypadkach, w których z tych czy innych względów (np. zła tolerancja leków) ogólnie obowiązująca terapia nie przyniosła zamierzonego efektu.... Nie łudźmy się, że wyleczy ona wszystkie choroby, ale też nie wyrzekajmy się jej jako jednej z metod leczniczych.

Dr Assa Weinberg (z wywiadu udzielonego "Intellectual Digest"): Akupunktura będzie coraz szerzej praktykowana. Z jej pomocą będzie się łagodzić ból, umożliwiać funkcjonowanie chorych stawów. Powstaje tylko pytanie, czy nasza wiedza potrafi wyjaśnić działanie akupunktury, czy może technika ta jest punktem przełomowym naszych badań. Czy przyniesie nam nowe prawo biologiczne, które oświetli drogę, podobnie jak to było w fizyce, kiedy przeskoczyliśmy od Newtona do Einsteina.... Mam tu głównie na myśli naszą koncepcję uszkodzeń odwracalnych i nieodwracalnych. Nie wierzymy, by martwe komórki można było przywrócić do życia. A jednak wiele uszkodzeń nerwów można przynajmniej trochę naprawić. Nie wiemy, czy komórki te są zupełnie martwe, czy tylko poważnie uszkodzone, ale w każdym razie fakt ich ożywienia jest wielkim krokiem naprzód. Przecież człowiek sparaliżowany wskutek uszkodzenia rdzenia kręgowego nie mógłby znów chodzić, gdyby nie wytworzył nowych komórek nerwowych. Być może wkraczamy w nowy etap biologii. Kto wie, czy nie przechodzimy od teorii mechaniki do teorii względności, jeśli można użyć tego porównania. Może - z pomocą akupunktury - wkraczamy w nową erę biologii, nowy sposób rozumienia człowieka.

Dr Bolesław Rutkowski (z wypowiedzi dla "Kuriera Szczecińskiego"): Nieść pomoc cierpiącym jest naszym obowiązkiem. Tymczasem leki przeciwbólowe w niektórych przypadkach (bólów przewlekłych) przynoszą zbyt krótkotrwałą ulgę, a ich działanie nie jest obojętne dla organizmu chorego. Szukałem więc innych sposobów zwalczania bólu, opracowałem metodę elektroterapii. Oczywiście nie sam.... Przebywał w naszej klinice 34-letni inżynier, u którego stwierdziliśmy guz mózgu. Przypadek nie nadawał się do operacji. Pacjent zgodził się na elektroterapię. Po kilku zabiegach nakłuwania igłami, przez które przepływa zmienny prąd elektryczny o niskiej częstotliwości, pacjent poczuł się lepiej. Leczony w ten sposób dłuższy czas (każdy zabieg trwa około 20 minut), wyrwany został ze stanu apatii, czuje się dobrze. Wrócił do domu, prowadzi normalny tryb życia, podjął na nowo pracę, której przedtem nie mógł wykonywać z powodu straszliwych bólów głowy.

W ten sposób leczymy ból i u innych pacjentów, niekoniecznie cierpiących na raka. Codziennie przychodzi do nas z miasta kilka osób i prosi o zabieg. Wykorzystujemy elektroterapię także do leczenia pacjentów naszej kliniki. W ten sposób bogacimy doświadczenie.

Nie znamy jeszcze ostatecznej wartości zastosowanej metody. Wiemy już na pewno, że elektroterapia może oddać medycynie wielkie usługi w walce z bólem. Przebadaliśmy dotąd przeszło 140 przypadków i możemy już stwierdzić, że przy pomocy elektroterapii da się leczyć skutecznie nerwobóle nerwu trójdzielnego, niektóre bóle głowy (z wyjątkiem migren), niektóre przypadki nadciśnienia. Elektroterapia zatem, obok farmakologii, może być skuteczną metodą leczenia bólów neurologicznych. Nadal jesteśmy w fazie doświadczeń i doprawdy trudno dziś cokolwiek przesądzać. Tropiąc tajemnicę akupunktury, przynosimy ulgę cierpiącym ludziom, a szerzej mówiąc, poszukujemy takiej metody zwalczania bólu, która będzie skuteczna przynajmniej wobec 70 procent przypadków.

Dr Ryszard Kobos (z wywiadu udzielonego "Wiedzy i Życiu"): Uważam, że akupunktura jest niewątpliwie metodą leczenia. Poza tym przynosi ona także ulgę w cierpieniach spowodowanych chorobami, które nie nadają się do leczenia akupunkturą (np. schorzenia nowotworowe). Akupunkturę stosuje się również jako środek znieczulający podczas wszelkiego rodzaju operacji. Wkłuwanie igieł zastępuje zatem narkozę..... Akupunktura może nie przynieść efektów leczniczych, nie może jednak zaszkodzić.... Twierdzenie to opieram na podstawie badań światowych i doświadczeń w skali światowej..... Moja droga do wiedzy o akupunkturze była dość prosta. Przed dwudziestu laty byłem w Azji. Tam po raz pierwszy zetknąłem się z metodą leczenia akupunkturą. Bardzo mnie ona zainteresowała. Odbyłem zatem w Paryżu trzyletnie studia w tym zakresie.

Dr Eustachiusz Gadula (z artykułu dla "Polskiego Tygodnika Lekarskiego"): Akupunkturę, jako metodę opartą na działaniu bodźców fizycznych, uważam za jedną z metod medycyny fizykalnej. Nie ulega jednak dla mnie wątpliwości, że pośród metod fizykalnych akupunktura zajmuje pozycję szczególną, choćby dlatego, że za jej pomocą osiąga się często poprawę czy wyleczenie w przypadkach, w których zawiodły długotrwałe i wszechstronne próby leczenia innymi metodami. Niezmiernie ważny jest fakt, że w przebiegu akupunktury nie obserwuje się poważniejszych powikłań, a do jej stosowania istnieje bardzo niewiele przeciwwskazań. Ponadto metoda ta ma właściwości przywracania reakcji na wiele leków w przypadkach oporności na nie, a można stosować ją i tam, gdzie istnieją przeciwwskazania do leczenia farmakologicznego.... Na temat akupunktury wielokrotnie wypowiadało się negatywnie wiele w innych dziedzinach uznanych autorytetów, ale najczęściej bez sprawdzenia w praktyce skuteczności działania tej metody. Nieliczni, którzy mieli możność obserwowania niewątpliwych efektów akupunktury, zarzucają, iż sama empiria nie wystarczy, że nie wolno stosować metody, nawet mimo jej skuteczności, jeśli nie zna się mechanizmu tego działania. Rzeczywiście mechanizm działania akupunktury nie jest jeszcze w pełni poznany i, być może, nie uda go się poznać w ciągu najbliższych lat. Ale to przecież nie ujmuje wartości metodzie. Ci sami przeciwnicy akupunktury muszą przyznać, że w medycynie stosuje się wiele (czy nawet większość) środków o niezupełnie jasnym mechanizmie działania.... Myślę, że w przypadku akupunktury chodzi nie tyle o niejasność mechanizmu ich działania, ile właśnie o bariery psychologiczne. Efekty osiągane dzięki akupunkturze znacznie przewyższają efekty działania innych metod. Poza tym nie dają się one wytłumaczyć wiadomościami, jakie do niedawna jeszcze wynosili lekarze z uczelni....

Prof. L.R. Karthausen (w artykule miesięcznika "La Recherche") pisze, że nawet w Chinach wielu lekarzy specjalistów nie wierzy w cudowne działanie akupunktury, bo trudno wierzyć w coś, o czym nie ukazała się żadna poważna publikacja naukowa, odpowiadająca na podstawowe jego zdaniem pytania: czy wszystkie grupy chorych reagują tak samo na akupunkturę, jaką rolę w leczeniu odgrywa czynnik psychiczny. Nie neguje on akupunktury jako metody leczniczej, lecz niepokoi go przesadne zaufanie chorych do metody, która przecież pozostaje poza granicami poznania naukowego i uważa, że należy przestrzegać chorych przed jej nadużywaniem i nadmiernym do niej zaufaniem.

Prof. Patt Wall twierdzi wręcz, że akupunktura opiera się jedynie na sugestii i jest formą hipnozy, choć uważa, że jeżeli tkwi w niej jakakolwiek szansa pozwalająca na uniknięcie stosowania niebezpieczeństw związanych z dotychczas stosowaną narkozą - powinna być stosowana. Twierdzi jednak, że nie należy wiązać z akupunkturą zbyt daleko idących nadziei.

Prof. Czang Sian-Tong odpowiada mu (po przeprowadzeniu setek operacji na zwierzętach): Żadna sugestia ludzka nie działa na zwierzę w chwili, gdy odczuwa ono ostry ból. Skutecznie osłaniająca zwierzęta przed bólem akupunktura nie może więc mieć nic wspólnego z jakimkolwiek działaniem psychicznym.

Dr Paul Dudley White: Jeśli byłaby to najlepsza metoda na świecie wszyscy stosowaliby ją. Jeśli zaś byłaby bezużyteczna, zostałaby zarzucona tysiące lat temu. Coś w tym jest, ale trudno dokładnie stwierdzić co?

Dr Wiliam R. Morse: Akupunktura jest najlepszym prezentem, jaki ludzkość atomu mogła otrzymać od ludzi epoki kamienia łupanego.

Historie
Od roku 1965 cierpię na gościec przewlekły, zwyrodniały. W latach 1965-73 znajdowałam się pod stałą opieką lekarzy reumatologów, którzy leczyli mnie przy pomocy tradycyjnych metod. Pomimo intensywnego leczenia mój stan z roku na rok pogarszał się. W roku 1973 stał się trudny do zniesienia. Cierpiałam straszne bóle, które nie ustępowały ani na moment, a w nocy nasilały się. Miałam już trudności z poruszaniem się. Oprócz tego używanie dużych ilości leków spowodowało uszkodzenie innych organów wewnętrznych (szczególnie przewodu pokarmowego). Zdecydowałam się na kurację przy pomocy akupunktury, traktując ją jako ostatnią deskę ratunku. Kuracja przyniosła nadspodziewane efekty. Ustąpiły tak trudne do zniesienia dolegliwości, czuję się jak nowo narodzona. Poprawiły się też wyniki badań podstawowych: moczu, krwi, opad. Wyniki badań sprzed i po kuracji do wglądu u mnie.

Miałam owrzodzenie żołądka i dwunastnicy. Leczyłam się 14 lat od 1958 roku. Kilka operacji, stale na ścisłej diecie. Ważyłam 26 kg. Lekarze uznali mnie za nieuleczalnie chorą. Miałam już I grupę inwalidzką. Po kilku zabiegach akupunktury zaczęłam jeść smażone mięso, marynaty, wróciłam do życia.

Od 1969 r. leczona na astmę najnowocześniejszymi metodami dwa razy dziennie wzywałam pogotowie ratunkowe. Nie mogłam sama wyjść na ulicę, nie jadłam, zrobiłam się garbata. Już po pierwszym zabiegu akupunktury poczułam ulgę w oddychaniu, a potem stopniowo znikały ataki duszności.

W 1945 roku amputowano mi prawą stopę. Od tamtej pory w miejscu amputacji miałam stale ropiejącą ranę. Wreszcie doszło do tego, że mogłam poruszać się tylko na wózku. W klinice w Konstancinie zaproponowano mi reamputację - już drugą w ciągu ostatnich lat. Odmówiłam. Natomiast w 1970 r. zdecydowałam się na leczenie akupunkturą. Po pierwszej serii nastąpiła znaczna poprawa, po drugiej noga zagoiła się. Ostatnio wróciłam do pracy.

Mam 25 lat życia, z tego dziesięć choruję na stwardnienie rozsiane (Sclerosis multiplex). Postępowy paraliż, aż do końca. W ubiegłym roku już tylko z trudem trzymając się ścian, mogłam przejść parę kroków po mieszkaniu, postępował niedowład rąk, oczopląs, głuchota i trudności w mówieniu. Lekarze nie dawali żadnej nadziei. Po ostatnim pobycie w szpitalu wyniesiono mnie na noszach i ważyłam niecałe 40 kg. We wrześniu chwyciłam się ostatniej szansy - akupunktury. Po pierwszej sesji zabiegów zaczęłam chodzić, co czułam, czy ktoś może to zrozumieć. Zaczęłam słyszeć co do mnie się mówi, posługiwać rękami, czytać. Kiedy zgłosiłam się do lekarza na następną serię zabiegów, dowiedziałam się, że są zakazane....

Pismo urzędowe

Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej.... W związku z licznymi zapytaniami oraz wzrastającym zainteresowaniem społeczeństwa akupunkturą jako metodą leczniczą Departament Opieki Zdrowotnej i Rehabilitacji przekazuje do wiadomości stanowisko Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia i Opieki Społecznej. Akupunktura i jej wartość lecznicza jako metody stosowanej w Polsce budzi poważne zastrzeżenia. Wprowadzenie tej metody w naszych warunkach przyniosłoby wyniki problematyczne a nawet ryzykowne ze względu na całkowicie nieznany mechanizm i charakter reakcji ogólnoustrojowych w warunkach europejskich. Ponadto, bez wieloletniego szkolenia nie jest możliwe osiągnięcie odpowiedniego poziomu technicznego, warunkującego możliwość obiektywnej oceny uzyskiwanych wyników. W piśmiennictwie światowym metoda ta oceniana jest na ogół negatywnie, a uzyskiwane w nielicznych przypadkach pozytywne wyniki o charakterze paliatywnym wiążą się raczej z działaniem sugestywnym. Biorąc pod uwagę możliwość szerzenia się tą drogą wszczepiennego zapalenia wątroby (żółtaczki - przyp. red.) należy wobec tej metody, zarówno z naukowego jak i epidemiologicznego punktu widzenia, zająć stanowisko negatywne. W związku z powyższym metoda akupunktury nie powinna być stosowana przez służbę zdrowia w Polsce.
Dyrektor Departamentu Opieki Zdrowotnej i Rehabilitacji, dr. med. Stefan Zieliński.


TERESA TORAŃSKA, dziennikarka, urodziła się w Wołkowysku. Ukończyła Wydział Prawa na Uniwersytecie Warszawskim i Podyplomowe Studium Dziennikarskie przy UW. Za publikowane w latach 70-tych w tygodniku "Kultura" reportaże zdobyła szereg prestiżowych nagród środowiska dziennikarskiego (oficjalnego i podziemnego). Pod koniec 1980 roku, po powstaniu pierwszej "Solidarności" rozpoczęła pracę nad książką "Oni". Powstały wtedy jej pierwsze rozmowy z polskimi komunistami, m.in. z Edwardem Gierkiem - krótkie, lakoniczne, zaledwie dotykające problemów związanych z powstaniem PRL'u i stosunków z Kremlem. Były one wtedy wielkim wydarzeniem. Po raz pierwszy komuniści (na dodatek w rozmowie z niekomunistką, osobą od początku deklarującą swój negatywny do nich stosunek) zaczęli mówić normalnym językiem a nie partyjną nowomową. Po wprowadzeniu stanu wojennego Torańska została zwolniona z pracy i pozbawiona prawa wykonywania zawodu. Nie przerwała jednak pracy nad książką. W 1985 roku w wydawnictwie podziemnym, a zaraz potem na emigracji, wydrukowano książkę zatytułowaną "Oni". Książka została przetłumaczona na 13 języków. Do dzisiaj jest obowiązującą lekturą na studiach dziennikarskich, socjologicznych, politycznych w szeregu renomowanych uniwersytetach. W 1995 roku powstała kolejna książka Torańskiej "My" o elicie solidarnościowej władzy. W latach 1996-1999 prowadziła program telewizyjny, tzw. talk show pt. "Teraz Wy" o tematyce społecznej. Ostatnio współpracuje z Gazetą Wyborczą.



 zamknij okno