|
Zielona Apteka Jak wiele dałoby się powiedzieć o ziołach, zdrowiu, chorobach i ich leczeniu? Myślę, że dużo. A czy możliwym byłoby dokonać tego budząc w odbiorcy frapunek i nieodpartą chęć słuchania. Myślę, że tak. Czyni to, w prosty i przystępny sposób, Kathi Keville w swojej książce pt. "Zielona apteka". Każdy z nas zmaga się z problemami zdrowotnymi - jeden w mniejszym, inny w większym stopniu. Dla jednych stanowią one trudne do zniesienia utrapienie i życiową bolączkę. Dla innych - pośledniej natury zawadę na życiowej ścieżce. Każdy inaczej rozumie swoje niedomagania. Odmiennie traktuje związane z chorobą cierpienie. Na swój własny sposób podchodzi do potrzeby i procesu terapii. Niektórzy nie zwracają większej uwagi na towarzyszące im każdego dnia dolegliwości. Inni dociekają ich przyczyn i mechanizmów, studiując fachowe książki. Jeszcze inni idą przez życie, znosząc ból i trudy choroby, nie rozumiejąc w ogóle jej sensu i istoty. Dzieci, dorośli, staruszkowie - każdy w pewnym momencie swojego życia staje w obliczu jakiejś słabości, która ujawnia się w jego ciele i duszy. Każdy niemal mógłby opowiedzieć choćby jedną historię o swojej chorobie. O tym co przeżywał gdy ciało i umysł odmawiały posłuszeństwa, zmożone gorączką i bólem. Jak sobie radził nie w pełni sił i przyrodzonej sprawności. Czego dokonał, by odzyskać dawną formę i możliwości działania. Wreszcie co zobaczył i zrozumiał dzięki temu doświadczeniu. Opowieści takie czasem wzruszają, czasem bawią. Lecz prawie zawsze zmuszają odbiorcę do zatrzymania się i chwili zadumy. Budzą rozmaite refleksje. Pozwalają dostrzec coś na co nie zwracał dotąd uwagi lub, co gorsza, świadomie ignorował w swoim życiu, dążąc nieuchronnie ku chorobie. Nade wszystko jednak stanowią one żywy przekaz wiedzy medycznej. Z pewnością bardzo skromnej i nieprofesjonalnej. Pełnej błędów, pomyłek i niejasności. A jednak mającej w sobie to coś, co sprawia, że chłoniemy ją całym sobą. Wychwytujemy nagle, z dziecięcym zadowoleniem, z przypadkowego fragmentu fabuły, odpowiedź na długo zadawane pytanie, które od dawna pozostawało bez satysfakcjonującej nas odpowiedzi. Dostajemy wskazówkę lub informację, jakiej dłuższy czas szukaliśmy na darmo, która doskonale pasuje do problemu zdrowotnego z jakim sami, lub ktoś z naszych bliskich, boryka się bezradnie. "Zielona apteka" jest właśnie taką opowieścią. Właściwie zbiorem niezliczonych historii, zaczerpniętych z życia i codziennej praktyki leczniczej autorki, które przeplatają, niczym wątek osnowę, wiadomości i informacje z zakresu botaniki i różnych gałęzi nauk medycznych, rezultaty prac badawczych, osobiste przemyślenia i obserwacje, opinie naukowych autorytetów oraz praktyczne porady, przepisy i receptury własnego i cudzego patentu. Książkę Kathi Keville czyta się łatwo i swobodnie. Kolejne rozdziały wdrażają czytelnika w nowy temat z niezwykłym spokojem i prostotą. Pozwalają weń wejść płynnie i gładko, nie rzucając na wstępie pod nogi czytelnika trudnych do przejścia kłód akademickiej wiedzy. Niewielkie rozmiary każdego z nich nie zniechęcają do kontynuowania lektury a bogactwo i różnorodność przekazywanych treści w każdym z nich wynagradza solennie podjęty trud. Autorka nie przytłacza nadmiarem treści stricte naukowych, przekazując je w sposób nader ciekawy i nieskomplikowany. Nie rozbudowuje zanadto żadnego z poruszanych wątków, lecz skrzętnie i z charakterystyczną sobie, naturalną swobodą, dozuje każdy z nich tak, iż tworzą one miłą oku, dziwnie nierozerwalną i spoistą logicznie całość. Ilekroć powraca się do "Zielonej apteki", co raz napotyka się na coś nowego i nieznanego tak, iż wędrując stronicami książki nie sposób doświadczyć nudy czy znużenia. Pachnące świeżą bazylią i zmiażdżonym czosnkiem aromatyczne pesto i depresja, rubinowej barwy kwaskowato-słodki sos żurawinowy i biegunka, wonny olejek o cytralowo-anyżowej nucie do nacierania brzuszka dzieciom i odmrożenia, smakowite owocowe maseczki do cery z problemami i ból ucha, wzmacniający napar na bezpłodność i zgaga. Kolory, zapachy, smaki, i obrazy - różne, intrygujące, umiejętnie zestawione i podane z umiarem. Wszystkiego po trosze w harmonijnej i zrównoważonej całości. Delikatnie stonowana ogromna witalność i ciepło przekazu, emanująca z tekstu radość dzielenia się posiadłą wiedzą i chęć niesienia pomocy, obfitość prezentowanych treści oraz doskonale wyważona dynamika ich zmian tematycznych, wespół z powyższym, czynią z "Zielonej apteki" Kathi Keville pozycję, którą warto polecić, nabyć i (prze)czytać. Pozycję, do której z pewnością wrócimy nie raz, w poszukiwaniu leczniczej porady, zapomnianych przepisów, naukowych mądrości lub, po prostu, dobrej i odprężającej lektury. Serdecznie polecam. Mirosław Mazur Fragment GORĄCZKA Wysoka temperatura jest przyczyną jednej trzeciej wszyskich wizyt u pediatrów. Większość przypadków gorączki bierze się z przeziębienia i grypy, lecz nie spieszcie się z samodzielnym obniżaniem temperatury u dziecka. Jak dowodzi doktor medycyny David Lang, szef pediatrów Wydziału Medycyny Uniwersytetu Maryland, "Organizm jest od nas mądrzejszy, toteż nie powinniśmy ingerować w jego naturalną reakcję na chorobę tylko dlatego, że potrafimy to zrobić". Wielu pediatrów zaleca spokojne czekanie i powstrzymywanie się od gwałtownego obniżania temperatury u dziecka. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy temperatura przekracza 39,5°C, dla niemowląt 38,5°C, a nieco starszych dzieci 39°C. Ingerować należy także wtedy, gdy dziecko jest wysoką temperaturą wyczerpane lub bardzo z jej powodu cierpi. Jakkolwiek gwałtowny wzrost temperatury u dziecka może być dla rodziców przerażający, to w przeciwieństwie do osób dorosłych wysoka gorączka u dzieci wcale nie musi oznaczać poważnego schorzenia. Według amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia (National Institutes of Health) mieszczącego się w Rockville w Maryland, rodzice najbardziej obawiają się tego, że bardzo wysoka temperatura może spowodować u dziecka drgawki. Są to jednak przypadki bardzo rzadkie. Liczba takich sytuacji szacowana jest na blisko 4% wśród dzieci, które mają wysoką gorączkę, a zjawisko to rzadko występuje u dzieci powyżej piątego roku życia. Niebezpieczeństwo nie wynika poza tym z samego faktu zaistnienia wysokiej temperatury, lecz z szybkości jej wzrostu. Niemniej każde pojawienie się u dziecka wysokiej temperatury wymaga zawsze wezwania lekarza, ażeby ustalić, czy jest to coś poważnego, czy też nie. Gdy naprawdę potrzebujecie obniżyć u dziecka temperaturę, zastosujcie napar z bzu czarnego i krwawnika pospolitego (z miętą pieprzową dodaną do smaku). Mieszanka ta łagodzi też przekrwienie zatok i płuc, które często towarzyszy grypie i przeziębieniu. Po podaniu lekarstwa skóra może się doraźnie wydawać jeszcze bardziej ciepła, ponieważ zioła wzmagają krążenie, ale po pewnym czasie dziecko zacznie się pocić, a temperatura spadać. Nie bądźcie jednak zaskoczeni, gdy na wieczór temperatura znowu się podniesie, tak bywa bardzo często, wtedy podajcie kolejną porcję naparu. Jeśli zaś używacie nalewki zamiast naparu, rozcieńczcie ją w gorącej wodzie, tak aby dziecko piło zawsze gorący płyn. Gdy nie możecie nakłonić je, aby wypiło ciepłą miksturę, ochłodźcie płyn i przemyjcie nim skórę. Niestety, nie jest to tak skuteczne jak wypicie lekarstwa. Spis treści Wstęp W mądrość natury CZĘŚĆ I - Zioła dla zdrowia i do leczenia Rozdział 1: Dlaczego używamy ziół? CZĘŚĆ II - Ziołolecznictwo Rozdział 3: Mózg i ośrodkowy układ nerwowy CZĘŚĆ III - Stosowanie ziół Rozdział 11: Zdrowie kobiet Skorowidz ziół i roślin leczniczych
|